Naparzanie na ekranie (3) - Animowane reklamy komiksów


Na hasło G.I.Joe od razu myślimy o zabawkach, kreskówkach i komiksach. Niewielu jednak wie, że te trzy rzeczy połączono w jednym z najbardziej niezwykłych posunięć w historii mediów i marketingu.

Bo tak właśnie trzeba to co się stało określić.

Zaczęło się od tego, że Hasbro wskrzeszając markę zabawek G.I.Joe w nowym "prawdziwie amerykańskim wydaniu" bardzo ale to bardzo chciało reklamować je przy pomocy animacji. 

Ale 30 baniek na produkcje filmu było dla włodarzy firmy sumą zdecydowanie za dużą.
Z drugiej strony połączenie mocy przekazowej bajki z reklamą zabawek nie wchodziło zaś w grę gdyż w Stanach istniało wtedy ( i istnieje do tej pory! ) absurdalne prawo zakazujące takich praktyk. Chodziło o rzekomy fatalny wpływ takich reklam ( podobnie miała się sprawa z "samobudującymi się" zestawami Lego! ) na wyobraźnię dzieci i właściwe odbieranie przez nie produktów.

Jednak ktoś wpadł na to jak problem ominąć i cel osiągnąć. Nikt bowiem nie zakazywał łączenia animacji z reklamą komiksów! A skoro komiksy też miały promować zabawki, panowie z Hasbro byli pewni, że dzieciaki jakoś sobie same tę animację z reklam komiksów z ludzikami skojarzą. 

Dano zielone światło i voila! 


Łącznie w telewizji ukazały się animowane reklamy 24 numerów pisma. Trudno powiedzieć czym się kierowano wybierając zeszyty, które będą promowane przy pomocy kreskówki. Faktem, że ukazywały się nieregularnie. Czasami zaraz po sobie, czasami co dwa, co pięć numerów itd.

Ostatnim spotem komiksowym był ten dotyczący zeszytu nr 80, zaś pełną listę zanimowanych komiksów znajdziecie TUTAJ.

Filmiki te ( wrzucam je w formie kompilacji ) są zdecydowanie warte obejrzenia. Raz, że jakościowo nieraz przerastają serial SUNBOW, dwa że zaczęły się ukazywać jeszcze przed nim, trzy że twórcy startowali nie wiedząc dokładnie jak niektóre zabawki będą wyglądać!

W związku z tym mogą zaskoczyć Was różnice w kolorystyce i zupełnie odmienne głosy niektórych postaci ( Destro! ). Na szczęście z biegiem czasu głosu zaczęli tu użyczać po prostu aktorzy serialowi ( albo nieźli ich podrabiacze! ), więc różnicy już widać nie było.
Niemniej dziwaczna wersja Destra zdążyła na zawsze już zapisać się w historii... ale porównajcie może sobie sami :) 



Ciekawą sprawą dla fanów marki na pewno będzie to, że wiele z reklamach komiksów pojawia się wiele postaci i pojazdów, które nigdy nie wystąpiły w żadnej kreskówce. 
Tak więc spoty dają nam jedyną szansę zobaczyć naszych ulubieńców na ekranie, chociaż nie raz są widoczni ledwie przez sekundy.

No i sam fakt, że w ten sposób możemy poczuć się jakby komiksowe historie Hamy ożyły a bohaterowie zaczęli poruszać się w trójwymiarze jest na pewno ekscytujący. 

Oczywiście między reklamami a tym co w zeszytach nieraz jest sporo różnic, w filmikach często występują postacie inne od tych które pojawiły się w komiksach. 
Jednak jest też parę momentów komiksowych ( np misja w kosmosie! ), które odwzorowano z wielką dokładnością.

Siłą rzeczy pewne podejścia do fabuły komiksów były lepsze inne gorsze. Ba, powiedziałbym, że niektóre filmiki ukazywały dużo ciekawszą historię niż finalny komiks, więc kto wie, czy niektórzy czytelnicy nie byli potem rozczarowani zaglądając do zeszytów...     


Dajcie znać co Wy o nich sądzicie!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kontakt

Joebranocka (11) - The Great Alaskan Land Rush ( s.1, ep.52 )

Joebranocka (6) - Worlds Without End ( s.1, epizody 36 i 37 )